
W prywatnym szpitalu w Bielsku-Białej doszło do śmierci pacjentki po planowym cesarskim cięciu. Prokuratura postawiła zarzuty ginekologowi i anestezjologowi, wskazując na szereg nieprawidłowości.
Pod koniec maja pani Anna zgłosiła się do prywatnego centrum medycznego Eskulap na planowane cesarskie cięcie. Zabieg początkowo przebiegł pomyślnie, jednak dwie godziny później u pacjentki wystąpiły poważne komplikacje, które doprowadziły do tragedii.
Gdy stan kobiety zaczął się pogarszać, na miejscu nie było ginekologa. Wezwano właściciela placówki, który jest anestezjologiem z 40-letnim doświadczeniem. Mimo próśb partnera kobiety o wezwanie karetki, lekarz miał zapewniać, że wszystko jest pod kontrolą.
Według prokuratury, kolejne godziny były pasmem błędów, zaniedbań i spóźnionych decyzji. Jak podkreśla prokurator Łukasz Zachura z Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ, „stwierdzono szereg nieprawidłowości”, a życie pacjentki było do uratowania, gdyby działania medyczne podjęto znacznie wcześniej.
Zamiast wezwać karetkę, przeprowadzono reoperację. Pacjentkę przewieziono do Szpitala Śląskiego w Cieszynie dopiero po północy, dziesięć godzin od wystąpienia pierwszych powikłań. Trafiła tam w stanie skrajnie ciężkim, nieprzytomna i bez mierzalnego ciśnienia tętniczego.
Pani Anna zmarła po czterech godzinach od przyjęcia do szpitala w Cieszynie. Prokuratura postawiła zarzuty ginekologowi oraz anestezjologowi z bielskiej placówki, oskarżając ich o narażenie pacjentki na utratę życia i nieumyślne spowodowanie jej śmierci. Jeden z lekarzy odpowiada dodatkowo za poświadczenie nieprawdy w dokumentacji medycznej.
Wobec obu lekarzy zastosowano środki zapobiegawcze, w tym poręczenia majątkowe, dozór policyjny oraz zakaz wykonywania zawodu. Anestezjolog, będący jednocześnie prezesem placówki, otrzymał również zakaz pracy w podmiotach medycznych.
Źródło: https://tvn24.pl/katowice/bielsko-biala-kobieta-zmarla-po-porodzie-lekarze-z-zarzutami-st8763012