
Niemiecki dom aukcyjny Felzmann po protestach wycofał kontrowersyjną aukcję pamiątek z obozów koncentracyjnych. Historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego obawia się, że cenne dokumenty znikną w prywatnych kolekcjach.
Dom aukcyjny Felzmann w Neuss planował sprzedaż 623 pozycji, w tym listu więźnia z Auschwitz i diagnozy lekarskiej dotyczącej przymusowej sterylizacji w Dachau. Ceny wywoławcze wynosiły odpowiednio 500 i 400 euro.
Po interwencji m.in. Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego, prezesa IPN Karola Nawrockiego oraz szefa MSZ Radosława Sikorskiego, sprzedaż została wstrzymana. Dom aukcyjny bronił się, twierdząc, że działania kolekcjonerów służą zachowaniu pamięci, a nie handlowaniu cierpieniem.
Dr hab. Paweł Zarychta, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego, wyraził obawę, że po wycofaniu aukcji dokumenty mogą zostać całkowicie wycofane z obrotu. Podkreśla, że uniemożliwi to naukowcom poszerzanie wiedzy na temat II wojny światowej.
Profesor Zarychta przypomniał, że na wcześniejszych aukcjach oferowano m.in. wspomnienia Żyda z okupowanej Warszawy za 1200 euro oraz dokumenty Artura Liebehenschela, jednego z komendantów Auschwitz, za 6000 euro. Jego zdaniem, takie materiały są bezcenne dla badań historycznych.
Według eksperta, handlem pamiątkami historycznymi rządzi „brutalne prawo rynku”, a prywatni właściciele często kierują się chęcią zysku, a nie moralnością. Z tego powodu muzea nierzadko są zmuszone do wykupywania cennych materiałów na aukcjach.
Zdaniem prof. Zarychty, zmiana niemieckiego prawa mogłaby ograniczyć ten proceder, ale jest mało realna. Wynika to z faktu, że kompetencje w zakresie kultury są rozproszone pomiędzy 16 krajów związkowych, co utrudnia wprowadzenie jednolitych, centralnych regulacji.
Źródło: https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-dokumenty-z-auschwitz-znikaja-domy-aukcyjne-nie-kieruja-sie-,nId,8041374