
Maszynista Kolei Mazowieckich, Mateusz Maciak, zauważył uszkodzone tory w miejscowości Mika i zatrzymał pociąg, zapobiegając katastrofie. Był to jeden z dwóch aktów dywersji na trasie Warszawa-Dorohusk.
Mateusz Maciak, maszynista Kolei Mazowieckich, relacjonował, że po ruszeniu z przystanku Mika zauważył uszkodzenie na torze i natychmiast wdrożył hamowanie. Podkreślił, że nie czuje się bohaterem, a jedynie „zrobił to, co do niego należało”, aby zapewnić bezpieczeństwo pasażerom.
Po zatrzymaniu pociągu i upewnieniu się, że cały tabor stoi na szynach, maszynista wraz z kierownikiem pociągu ocenili uszkodzenia. Następnie poinformowali dyżurnego ruchu, policję i straż pożarną, które przybyły na miejsce i ewakuowały podróżnych.
Maszynista wyjaśnił, że miał informację o nierówności toru, ale nie o wyrwie. Z jego perspektywy uszkodzenie miało początkowo około 30 centymetrów, ale powiększyło się znacznie podczas przejazdu jego pociągu nad tym miejscem.
Podczas najechania na uszkodzony fragment pociągiem „bujnęło”, jednak maszynista zachował kontrolę nad sytuacją. Przyznał, że zdarzenie to z pewnością zostanie z nim na długo, być może do końca życia, ze względu na jego wyjątkowy charakter.
Incydent w Mice był jednym z dwóch aktów dywersji na trasie kolejowej Warszawa-Dorohusk. Wcześniej, 15 listopada, w tym samym miejscu zdetonowano ładunek wybuchowy typu C4 pod pociągiem towarowym, co spowodowało pierwotne uszkodzenie toru.
Według Prokuratury Krajowej sprawcami byli dwaj obywatele Ukrainy, Ołeksandr K. oraz Jewheri I., którzy współpracowali z rosyjskimi służbami. Po dokonaniu aktów sabotażu mężczyźni mieli uciec na Białoruś.
Źródło: https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-moglo-dojsc-do-katastrofy-o-niewyobrazalnej-skali-bohaterski,nId,8042386