
Mężczyzna z okolic Białegostoku został skazany na dożywocie za zabójstwo teściowej i wieloletnie nękanie rodziny. Z zazdrości truł bliskich, niszczył ich mienie i próbował podpalić ich dom.
Andrzej, zazdrosny o sytuację finansową szwagrostwa, przez kilka miesięcy dodawał rtęć do jedzenia swojej 53-letniej teściowej, Ireny. Kobieta zmarła 10 sierpnia 2004 roku, a jako przyczynę śmierci podano zatrucie nieznanym czynnikiem, początkowo nie podejrzewając morderstwa.
Mężczyzna był przekonany, że teściowie faworyzują jego szwagierkę Marzenę i jej męża Leszka. Swoje działania rozpoczął już w 2001 roku, wysyłając na nich anonimowy donos do urzędu skarbowego, który po kontroli okazał się bezpodstawny.
Przez kolejne lata Andrzej systematycznie uprzykrzał życie rodzinie. Zalał dom szwagrostwa, przecinając przewód wodny, wsypał piasek do silnika samochodu szwagra, a także kilkukrotnie rozlał w ich pokojach trujące substancje, co doprowadziło do problemów zdrowotnych u teścia i szwagra.
Mężczyzna dwukrotnie podłożył ogień w domu Marzeny i Leszka, konstruując urządzenia zapalające. Pierwszy pożar, w Wigilię 2007 roku, zniszczył poddasze. Próbował także zabić parę, podkładając ładunek pod ich łóżko, jednak zostali oni w porę obudzeni przez odgłos palącej się mieszaniny.
Przełom nastąpił w lipcu 2009 roku, gdy szwagier podczas instalacji monitoringu odkrył założony przez Andrzeja podsłuch. Policja podczas przeszukania w miejscu pracy mężczyzny znalazła skrytkę z truciznami, w tym rtęcią i cyjankiem, oraz notatkami. Ekshumacja zwłok teściowej potwierdziła otrucie rtęcią.
Mimo że Andrzej K. nie przyznał się do większości zarzutów, sąd w Białymstoku w 2014 roku skazał go na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd uznał, że choć sprawa miała charakter poszlakowy, dowody jednoznacznie wskazywały na jego winę, a wszystkie zdarzenia były starannie zaplanowane, by wyglądały na nieszczęśliwe wypadki.
Źródło: https://wiadomosci.gazeta.pl/polska/7,198072,32295274,nie-wiedzieli-ze-w-rodzinie-jest-morderca-zazdrosc-przerodzila.html