
61-letnia pani Elżbieta z Mysłowic liczyła na dostatnią starość po dwóch dekadach pracy w Niemczech. Wysokość przyznanego świadczenia, wynosząca około 520-600 euro, okazała się dużym rozczarowaniem.
Pani Elżbieta, 61-letnia mieszkanka Mysłowic, wyjechała do Niemiec w 2005 roku z powodu trudnej sytuacji finansowej w Polsce. Po śmierci męża samotnie wychowywała dwójkę dzieci i spłacała kredyt, pracując w piekarni.
Przez dwie dekady pracowała jako opiekunka osób starszych, regularnie odprowadzając składki emerytalne. Mimo że nie zarabiała dużych pieniędzy, liczyła, że praca za granicą zapewni jej spokojną i bezpieczną starość, zgodnie z powszechnym wyobrażeniem o niemieckich emerytach.
Po 20 latach pracy pani Elżbieta otrzymała dokumenty z Deutsche Rentenversicherung, niemieckiego odpowiednika ZUS. Wyliczona kwota świadczenia wyniosła zaledwie 520-600 euro miesięcznie, co w przeliczeniu daje około 2200-2500 zł.
Jest to kwota stanowiąca zaledwie jedną trzecią przeciętnej niemieckiej emerytury, która wynosi około 1800 euro brutto. Jak się okazało, jest to standardowy poziom świadczenia dla osób z 20-letnim stażem pracy w niskopłatnych zawodach.
Niemiecki system emerytalny, podobnie jak polski, uzależnia wysokość świadczenia od stażu pracy i wysokości zarobków. Aby otrzymać wysoką emeryturę, konieczne jest przepracowanie kilkudziesięciu lat na dobrze płatnym stanowisku.
Kwota 600 euro nie pozwala na samodzielne utrzymanie się w dużym niemieckim mieście, gdzie wysokie są koszty wynajmu mieszkania i ubezpieczenia. W tej sytuacji pani Elżbieta podjęła decyzję o powrocie do rodzinnych Mysłowic, gdzie koszty życia są znacznie niższe.
Źródło: https://natemat.pl/633872,po-20-latach-pracy-w-niemczech-dostala-emeryture-nie-tego-sie-spodziewala