
Według MSWiA sabotaż na polskiej kolei był elementem długo przygotowywanej operacji. Użyte w nim karty SIM aktywowano kilka lat temu, a krąg podejrzanych może być szerszy niż dotychczas sądzono.
Jak poinformował wiceszef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Czesław Mroczek, karty SIM użyte do przeprowadzenia ataków zostały aktywowane kilka lat wcześniej. Nie był to więc zakup dokonany w ostatniej chwili, co świadczy o długofalowych przygotowaniach do dywersji.
Według śledczych jest to dowód, że działania sabotażowe mogły stanowić część większej, rozłożonej na lata operacji. W związku z tym analizowany jest udział szerszego kręgu osób, a lista podejrzanych może się wydłużyć.
Polska zwróciła się do Białorusi o wydanie dwóch osób uznawanych za bezpośrednich sprawców sabotażu. Mińsk zadeklarował współpracę w ustaleniu ich miejsca pobytu. Służby podkreślają, że sprawa ma charakter międzynarodowy i może być elementem szerszej operacji destabilizacyjnej.
Śledczy łączą ze sobą dwa zdarzenia: eksplozję ładunku, który uszkodził tor kolejowy w miejscowości Mika w województwie mazowieckim, oraz zniszczenie sieci trakcyjnej koło stacji Gołąb na Lubelszczyźnie. W drugim przypadku pociąg z 475 pasażerami musiał gwałtownie hamować.
W sprawie postawiono już zarzuty dwóm obywatelom Ukrainy. Jednym z nich jest Jewhenij I., który według służb został zwerbowany przez rosyjski wywiad wojskowy GRU w 2024 roku i po ataku uciekł na Białoruś. Drugi to Wołodymir B., zatrzymany 20 listopada.
Wołodymir B., mieszkający pod Warszawą, miał udzielić wsparcia logistycznego, m.in. przewożąc Jewhenija I. w miejsca ataków w celu przeprowadzenia rozpoznania. Mężczyzna przebywa w tymczasowym areszcie. Według ustaleń środki za współpracę z GRU miały trafiać na konto jego syna, który wraz z matką mieszka na Krymie.
Źródło: https://wiadomosci.gazeta.pl/polska/7,198072,32421969,sabotaz-planowany-latami-nowe-ustalenia-w-sprawie-dywersji.html