
Stefan Frajda, 62-letni strażak ochotnik, stracił prawo do zasiłku dla bezrobotnych. Powodem była jego bezpłatna funkcja w zarządzie OSP, co według starych przepisów wykluczało pobieranie świadczeń.
Pan Stefan po utracie pracy w tartaku zarejestrował się jako bezrobotny i przez ponad dwa miesiące pobierał zasiłek. Gdy po krótkim okresie pracy na umowę zlecenie ponownie zgłosił się do urzędu, świadczenie mu odebrano i zażądano zwrotu wcześniej wypłaconych pieniędzy.
Urzędnicy odkryli, że mężczyzna jest członkiem zarządu stowarzyszenia OSP. Zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami, uniemożliwiało to pobieranie zasiłku, nawet jeśli funkcja była pełniona społecznie. Teraz grozi mu konieczność zwrotu od 4 do 5 tysięcy złotych.
Jak wyjaśniają prawnicy, stara ustawa krzywdziła osoby działające w organizacjach pozarządowych, które za swoją pracę nie pobierały wynagrodzenia. Problem dotyczył nie tylko strażaków, ale też członków innych stowarzyszeń, jak koła gospodyń wiejskich.
Sytuację finansową pana Stefana dodatkowo pogorszyła choroba nowotworowa jego żony. Małżeństwo zostało bez środków do życia, a jedynym wsparciem jest ich syn, który przeniósł się z Warszawy, aby im pomagać.
W czerwcu tego roku przepisy zmieniono i obecnie członkostwo w zarządzie stowarzyszenia nie jest już przeszkodą w otrzymywaniu zasiłku dla bezrobotnych. Niestety, prawo nie działa wstecz, więc zmiana ta nie ma wpływu na sytuację 62-latka.
Pan Stefan czuje się rozżalony i pozbawiony motywacji do dalszej służby. Jedyną szansą na uniknięcie zwrotu pieniędzy jest złożenie wniosku do starosty powiatu bartoszyckiego, który ma prawo umorzyć całą kwotę.
Źródło: https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2025-11-05/zostal-bez-srodkow-do-zycia-bo-dzialal-jako-strazak-ochotnik/