
Tegoroczny „Sylwester z Dwójką” Telewizji Polskiej odbędzie się przed Spodkiem w Katowicach. Impreza, której koszt wyniesie około 6 milionów złotych, wraca do miasta po kilkuletniej przerwie.
Po ubiegłorocznej edycji w Chorzowie i wcześniejszych „Sylwestrach Marzeń” w Zakopanem, TVP ponownie organizuje wydarzenie w Katowicach. Marszałek województwa śląskiego, Wojciech Saługa, podkreślił, że Spodek to ikona regionu, a samorząd przeznaczył na organizację imprezy 3,5 mln zł z całkowitego budżetu szacowanego na 6 mln zł.
Władze Katowic zaznaczyły, że wybór miasta nie był przypadkowy. Jak stwierdził wiceprezydent Maciej Stachura, za lokalizacją przemawiały zaplecze techniczne strefy kultury, dostępność przestrzeni oraz doświadczenie w organizacji wydarzeń na dużą skalę. Dodał, że jest to szansa na promocję miasta i atrakcję dla mieszkańców.
Scena stanie na placu przed katowickim Spodkiem, a jej budowa potrwa kilkanaście dni. Według zapowiedzi TVP, ma to być jedna z największych telewizyjnych konstrukcji w Polsce w tym roku. Zaplanowano wielopoziomowe podesty, specjalne przejścia dla kamer oraz rozszerzoną strefę dla publiczności.
Będzie to powrót dużych koncertów sylwestrowych w to miejsce po przerwie. Ostatnie tak duże wydarzenie noworoczne przed Spodkiem odbyło się w 2017 roku. Doświadczenie miasta w organizacji imprez masowych ma zapewnić sprawny przebieg widowiska.
Telewizja Polska zapowiada, że tegoroczny line-up ma „łączyć pokolenia”. Na scenie pojawią się między innymi Maryla Rodowicz, Doda, Justyna Steczkowska, Kayah, Dawid Kwiatkowski, Cleo, Margaret, Oskar Cyms, Michał Szpak, Ich Troje, Roxie, Viki Gabor, Kuba Badach, Malik Montana, Piersi, Feel oraz Carla Fernandes.
Organizatorzy informują, że to nie jest jeszcze pełna lista wykonawców i kolejne nazwiska będą ujawniane stopniowo. W wydarzeniu weźmie również udział Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk”, który według zapowiedzi dyrektora Zbigniewa Cierniaka przygotowuje „spektakularną niespodziankę”.
Źródło: https://natemat.pl/634178,sylwester-tvp-znowu-zmienia-miejsce-po-chorzowie-nie-ma-juz-ani-sladu