
Po eksplozji na trasie kolejowej Warszawa-Lublin śledczy znaleźli drugi ładunek wybuchowy i urządzenie do rejestracji obrazu. Służby ustaliły, że karty SIM użyte do detonacji zarejestrowano na zagraniczne paszporty.
Według nieoficjalnych ustaleń dziennikarza Radia ZET Mariusza Gierszewskiego, w pobliżu miejsca uszkodzenia torów odkryto nie tylko drugi ładunek, który nie eksplodował, ale także urządzenie do rejestracji obrazu. Obecność kamery może świadczyć o tym, że sprawcy chcieli udokumentować ewentualną katastrofę kolejową.
Z kolei RMF FM donosi, że służby zidentyfikowały, na kogo zarejestrowane były karty SIM użyte do zdetonowania ładunków. Karty należące do polskiego operatora miały zostać zarejestrowane na zagraniczne paszporty, choć nie ma pewności, czy ich właściciele są faktycznymi sabotażystami.
Szef MSWiA, Marcin Kierwiński, przyznał w Polsat News, że zebrany na miejscu zdarzenia materiał dowodowy jest „bardzo bogaty”. Stwierdził, że może on znacząco pomóc służbom w ujęciu sprawców, a następnie w dotarciu do ich mocodawców.
Minister podkreślił, że „mieliśmy bardzo, bardzo duże szczęście” i żyjemy w „niebezpiecznych czasach”. Zapewnił, że infrastruktura kolejowa jest na bieżąco sprawdzana, jednak w przypadku działań dywersyjnych nie można dać stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa.
Znalezienie drugiego ładunku wybuchowego oraz kamery wskazuje na zdeterminowanie sprawców, by doprowadzić do katastrofy i ją udokumentować. Podwójny ładunek miał prawdopodobnie zapewnić skuteczność ataku na pociąg.
Marcin Kierwiński poinformował, że istnieje „kilka poszlak” dotyczących tożsamości sprawców, ale ze względu na dobro śledztwa nie może ujawniać szczegółów. Kluczowym tropem pozostają na razie karty SIM, choć ich powiązanie z konkretnymi osobami wymaga dalszej weryfikacji.
Źródło: https://wiadomosci.gazeta.pl/polska/7,198072,32405565,sledczy-badaja-tor-po-torze-tropow-jest-wiecej-niz-sie-spodziewano.html